Szczecin GameShow 2011 – relacja


Szczecin GameShow 2011 – relacja

W ubiegły weekend (21-22 maja 2011) odbyły się targi Szczecin GameShow 2011. Targi te miały być konkurencją dla Poznań Game Arena (lub też ON/OFF), jednak daleko im do tego. Jednak co jest nie tak? Już wyjaśniam.

Uprzedzam, że relacja ta jest dość subiektywna, więc pewnie nie każdemu spodoba się mój punkt widzenia. Wybierając się dwuosobową ekipą do Szczecina spodziewaliśmy się, że impreza będzie przynajmniej przypominać pierwsze Poznań Game Arena. Ku naszemu zdziwieniu tak się nie stało. Największym grzechem organizatorów SGS 2011 było wywołanie zbyt dużych oczekiwań. Czytając kolejne komunikaty prasowe wydawało się, że będzie to impreza na miarę co najmniej PGA 2006. Tymczasem jest to impreza rodzinna zorganizowana dla lokalnej społeczności. I nie ma w tym nic złego, dla mieszkańców Szczecina to duża fajna impreza (wszystkie osoby, którym zadałem pytanie jak się podoba odpowiadali, że bardzo, jak na warunki szczecińskie). I sam również tak uważam, to dobra impreza rodzinna o charakterze lokalnym. Błędem organizatorów było jednak wywołanie rozgłosu na skalę krajową, wywołano zbyt wielkie oczekiwania, których moim zdaniem nie spełniono w najmniejszym stopniu (pod względem wielkości wydarzenia, nie pod względem braku obiecanych atrakcji).

Na początek. co na hali?

Przed wejściem na teren Międzynarodowych Targów Szczecińskich (dumnie brzmi, choć wielkością nie poraża) musieliśmy odebrać akredytacje. Wg informacji, które otrzymaliśmy mieliśmy otrzymać opaski lub cokolwiek co oznaczy nas jako prasa – tymczasem nie dostaliśmy niczego. Niby nic takiego, jednak później firmy, z którymi chcieliśmy porozmawiać o targach nie brały nas poważnie, wręcz były zdziwione, że jakaś „prasa” w ogóle zadaje im pytania. Na hali było mnóstwo niewykorzystanej przestrzeni z malutką sceną na uboczu. Ogółem na działo się sporo, były porozstawiane konsole do pogrania, była strefa Lego Star Wars, była strefa ze starymi grami, był kącik z KFC – ogółem, było OK, ale my spodziewaliśmy się czegoś więcej. Mimo naszych usilnych starań nie udało nam się porozmawiać z nikim, kto obsługiwał stoiska z konsolami, tak jakby nikt tego nie pilnował. Co prawda stały tam panie, które były jakby hostessami z obsługi, ale na nasze pytania odsyłały nas do Pana, który zawsze był na przerwie – ciekawe.

Reszta stoisk to przede wszystkim lokalne firmy, które przyszły się zaprezentować, np. serwis iPhonów. Dla mieszkańca Szczecina to rzeczywiście ciekawe miejsce i można się czegoś dowiedzieć, natomiast dla pozostałych uczestników to nieistotna firma, której i tak nie znajdą w swoim mieście. Lokalne firmy na targach to też niestety pewnego rodzaju wada – mała firma – mało pieniędzy – mało konkursów lub w ogóle. Pomijając konkursy na scenie głównej wśród pozostałych stoisk wiele się nie działo – ot po prostu sobie były. Tak, wiem co teraz powiecie – „jak jesteś taki mądry to sam zorganizuj takie targi”. Nie przeczę, że wiele dużych marek olewa zapewne takie wydarzenia, jednak uważam, że rynek polski jest zbyt mały, by organizować kilka takich targów. Jestem oczywiście za istnieniem SGS, jednak niech to będzie od razu reklamowana impreza jako lokalna, a nie jako duże krajowe wydarzenie, które może i frekwencją pobiło ON/OFF w zeszłym roku, ale frekwencja nie znaczy o jakości. Moim zdaniem pierwsze skrzypce zawsze grały i grać będą Targi Poznańskie.

Turnieje

Wchodzimy do pomieszczenia gdzie odbywać się miały turnieje. Nas oczywiście interesował turniej w Call of Duty 4. Niestety, chętne klany dały ciała i nie zjawiły się na targach, przez co turniej się nie odbył. Szkoda mi organizatorów turnieju, którzy włożyli swój czas i poświęcenie by to wszystko hulało a tutaj taka sytuacja… . No trudno idziemy dalej.

Co na zewnątrz?

Na zewnątrz zauważyliśmy coś ciekawego dla nas – kino 5D. Uśmiechnięci podchodzimy do owego kina i patrzymy – 15 zł za kilkanaście minut – kpina! Ludzie płacą za wstęp na targi i jeszcze raz muszą płacić za dodatki? Moim zdaniem targi są po to, by firmy mogły się zaprezentować, a nie wyłącznie nastawiać się na bezpośredni zarobek – targi to miejsce do budowania świadomości marki a nie przestrzeń handlowa. To nie jedyna atrakcja, która miała tak „atrakcyjną cenę”. Na szczęście na zewnątrz były też inne, tym razem darmowe atrakcje jak pokaz szermierzy, czy walk rycerskich. Duże zainteresowanie wzbudziły „szarże” modeli zdalnie sterowanych o napędzie spalinowym, a także wóz bojowy rosomak, który można było zwiedzić w środku.

Tutaj jak najbardziej na plus. Poza tym odbywał się turniej paintballowy, a także można było postrzelać na strzelnicy. Na zewnątrz było dużo ciekawiej niż w hali, a to przecież gaming elektroniczny miał grać na tej imprezie pierwsze skrzypce w moim odczuciu. Było jednak odwrotnie.

Czy targi SGS są siebie warte?

Podsumowując, Szczecin GameShow to dobra impreza, dobra, ale wyłącznie dla lokalnych mieszkańców, na którą mogą wybrać się całe rodziny. Dla wytrawnych „targowców” to jednak za mało. Moim zdaniem nawet marny ON/OFF zgniótł SGS ilością konkursów, nagród i gadżetów, tak samo jak zagraniczne targi gniotą ON/OFF. W Polsce jeszcze daleka droga do tego, by zorganizować targi na skalę przynajmniej europejską. Do tego potrzeba sponsorów, a o sponsorów niezwykle trudno. Czekamy co zaprezentują w tym roku targi poznańskie.

Galeria zdjęć Szczecin GameShow 2011.