Desant na Gold

przez | 26/03/2011

    Plaża Gold była jednym z trzech sektorów lądowania połączonych sił brytyjsko-kanadyjskich. Była najbardziej wysuniętym na zachód sektorem lądowania 2. Armii gen. Dempseya. Została wciśnięta pomiędzy kanadyjską plażę Juno i amerykańską Omaha. Plaża Gold, podobnie jak i inne pasma wybrzeża atakowane przez Brytyjczyków i Kanadyjczyków, różniła się znacznie od sektorów amerykańskich. Gdy żołnierze Montgomery’ego sforsowali wał, wydmy i doły przeciwczołgowe, wchodzili w gąszcz uliczek w licznych nadmorskich kurortach, które dominowały w tej części wybrzeża Calvadosu, atakowanego przez 21. Grupę Armii Montgomery’ego. Charakterystyczne były stare normandzkie kamienice, których wiele było w tych miejscowościach i które dzięki swoim grubym, trwałym ścianom, oraz usprawnieniom niemieckim, stawały się istnymi fortecami. Później, gdy żołnierze zdołali przebić się przez tereny zabudowane, wkraczali na pola pszeniczne- kraina pomiędzy Ouistreham a Caen to głównie teren płaski pozbawiony żywopłotów, tak charakterystycznych dla rejonu działań Amerykanów. Plażę atakowała w pierwszym rzucie brytyjska 50. Dywizja Piechoty (Northumbrian), wsparta 8. Brygadą Pancerną. W kolejnym rzucie desantowała się osławiona 7. Dywizja Pancerna „Szczury Pustyni”. Celem 50. DP i 8. BPanc było przedostanie się w głąb lądu i przecięcie drogi N17 (Cherburg-Bayeux-Caen), zajęcie katedralnego miasta Bayeux, a także zdobycie małego portu Arromanches i baterii dział w Longues-sur-Mer.

    Początkowo pierwsza fala inwazyjna miała wylądować w tym sektorze u brzegów Normandii o godzinie 6.35, lecz na wskutek opóźnionego odpływu, żołnierze ruszyli w stronę plaży dopiero godzinę później. Miało to o tyle pozytywne efekty, że dało to więcej czasu na przygotowanie artyleryjskie i bombardowanie pozycji niemieckich. Brytyjski obserwator tak opisał to przygotowanie do inwazji: „W chwili, gdy się rozwidniło, w głębi lądu przeprowadzono zmasowane bombardowanie i ostrzał, widać było łuny pożarów w Ver-sur-Mer i La Riviere. Poza niektórymi miejscami przestał istnieć praktycznie opór wroga (…)”. W końcu, po godzinnym ostrzale umocnień Wału Atlantyckiego, ruszyły łodzie i barki desantowe, a z jednej z barek LCT(R) dało się usłyszeć słowa starej piosenki: „We don’t know, where we’re going…”- Nie wiem, dokąd idziemy.

    Równo o godzinie 7.35 zaczęły schodzić na plażę Gold saperzy z drużyn niszczenia podwodnego. Okazało się, że zapory przy plaży okazały się o wiele bardziej groźne, niż niemiecka artyleria i broń maszynowa. Niemieccy snajperzy skoncentrowali ogień na saperach, tak więc praktycznie rzecz biorąc nie dało się stworzyć w nich tras dla barek płaskodennych. O tym jak groźne okazały się przeszkody, ilustrują wspomnienia sapera Jonesa, który w chwili lądowania pierwszej fali, właśnie je usuwał. Wspomina on, jak spostrzegł barkę LCI, wyładowaną żołnierzami stojącymi na pokładzie, gotowymi do lądowania, która nagle uderzona falą skręciła w bok i wpadła na rząd zaminowanych stalowych trójkątów. Jones widział, jak wyleciała w powietrze, rozlatując się na kawałki. „Wyglądało to jak film puszczony w zwolnionym tempie- ludzie stojący na baczność na pokładzie, uniesieni wybuchem w powietrze, jakby trąbą powietrzną… a na czubku tej trąby części ciał, rozpryskujące się jak krople wody”- wspomina.

    W chwili gdy otworzono rampy, żołnierze i pojazdy zaczęli w pośpiechu opuszczać pokłady barek. Porucznik Blamey tak oto wspomina lądowanie na plaży Gold: „Miejscowe punkty obrony zostały unieszkodliwione przez bombardowanie [które w przeciwieństwie do przeprowadzonego na Omaha i Juno, okazało się skuteczne, przyp. Autor]. Ostrzał z dział i moździerzy, znajdujących się w głębi lądu, był słaby i niecelny. Plaże zostawiono same sobie, nie znajdowało się na nich więcej, niż kilka tuzinów Niemiaszków, a stanowiska obrony, jakie widziałem, były rozwalone bombami. (…) Wszystko przypominało zwykłe ćwiczenia. Jedyna różnica polegała na tym, że LCT wylatywały w powietrze po wpadnięciu na zapory lub kręciły się w kółko. (…) Właściwie nie miało się wrażenia, że jest się w samym środku zbrojnego starcia”.

    Właściwie poza paroma punktami zaciekłej niemieckiej obrony, 50. DP i wspierająca ją 8. Brygada Pancerna nie napotkały większych kłopotów. Na lewo od wioski Le Hamel (o której będzie jeszcze mowa) lądujący żołnierze z pułku hrabstwa Dorset wydostali się z plaż w nieco ponad pół godziny. Jeden z komandosów z 47. Commando Morskiego wspomina, że „lądowanie przypominało jeszcze jedno ćwiczenie w Anglii”.

    Jednak nie wszędzie Brytyjczykom poszło tak łatwo. Marynarz Ronald Seaborne, lądujący pod miejscowością La Riviere wspomina: „Zanim dotarłem do brzegu, było tam już około dwustu jednostek, skutecznie atakujących pod ostrzałem karabinów maszynowych z La Riviere”. Seaborne był zdziwiony, że po bombardowaniu umocnień, jakaś grupa Niemców będzie w stanie stawiać silny opór. Kapitan Roger Bell, dowódca czołgu, zatrzymał się przez chwilę, by zlustrować swoją pozycję poniżej La Riviere. Jego załoga obserwowała trzech saperów sąsiadujących z Churchillem AVRE, wspinających się na pancerz czołgu. Nagle rozległa się olbrzymia eksplozja, która wyrzuciła saperów i fragmenty maszyny wszędzie wokół, jakby młot kowalski uderzył w sam czołg. Przez moment Bell i jego załoga przypuszczali, że załoga Churchilla sama wysadziła siebie i saperów, gdy eksplodowała amunicja w środku. Chwilę później widzieli oni eksplozję innego czołgu. 6. Pułk Green Howards wylądował ok. 1 km na wschód od niemieckich umocnień w La Riviere, znosił tego dnia wspólnie akty dramatu, komedii i heroizmu. Kiedy LCA desantująca grupę z dowództwa batalionu dopłynęła na kilkadziesiąt metrów od plaży, zaczęła manewrować pomiędzy zaporami wodnymi. Pułkownik Robin Hastings, dowódca jednego z batalionów Green Howards, usiadł na rampie i ostrożnie wskoczył do wody, by zbadać jej głębokość. Niemal natychmiast uderzył w dno i spostrzegł, że jest zanurzony zaledwie po kostki, pułkownik zaczął brodzić w stronę brzegu. To nie była absurdalna ostrożność z jego strony. Sierżant Hill z 16. Plutonu, weteran walk w Afryce Północnej i na Sycylii, zbiegł po rampie swojej LCA i wpadł prosto do zanurzonego pod wodą głębokiego leju po pocisku. Nie mógł się z niego wydostać, dopóki był „przykryty” przez LCA, w końcu jednak udało mu się.

    Na plaży Gold, podobnie jak w innych sektorach, można by mnożyć przykłady heroizmu. Jeden z nich stanowi historia starszego sierżanta Stana Hollinsa, podwładnego pułkownika Hastingsa, który także był jednym z nielicznych weteranów w 50. DP, którzy przeżyli nie tylko walki w Afryce i na Sycylii, ale także piekło Dunkierki w czerwcu 1940 roku. Sierżant Hollins w czasie gdy płynął w kierunku plaży, czuł się nieco głupio z powodu swojej rany oparzeniowej dłoni, toteż niestarannie panował nad swoim Brenem, z którego prowadził ogień z LCA, gdy tylko zaczęli się zbliżać do brzegu. Jego kompania D wdarła się ok. 100 metrów w głąb lądu, zanim zaczęła ponosić straty z niemieckiej pozycji po prawej stronie drogi. Mjr. Lofthouse, dowódca kompanii, wskazał cel Hollinsowi, który ochoczo zerwał się z nogi i biegiem pokonał 30 metrów dzielącego go od bunkra, po drodze siejąc seriami ze Stena, zanim dotarł do jego szczeliny. Wepchnął lufę swojego pistoletu maszynowego w nią i ostrzelał kilkoma seriami wnętrze. Następnie wspiął się na dach bunkra, wyrwał zawleczkę od granatu i wychylając się, cisnął go w szczelinę. Wprawdzie na dobre uciszył stanowisko, lecz nie usatysfakcjonowało go to. Hollins samotnie zaczął posuwać się naprzód, wzdłuż betonowych transzei do następnego bunkra. Jego załoga na wezwanie sierżanta pośpiesznie wyłoniła się z rękoma w górze. Hollins wrócił do reszty kompanii z 25 jeńcami.

    Starszy sierżant Hollins, który dokonał serii bohaterskich czynów 6 czerwca, został później odznaczony Krzyżem Wiktorii- najwyższym brytyjskim odznaczeniem przyznawanym za męstwo na polu walki. Każda jednostka w każdej wojnie potrzebuje garstki żołnierzy, chętnych dokonywać aktów ofiarnego męstwa, umożliwiających osiągnąć wyznaczone cele. To naturalne, że niewielu z tych nielicznych przeżyło, lecz Hollins tak, po to, by jak sam wspomina „by utrzymywać pub w Yorkshire po wojnie”. Pułkownik Hastings opisuje go, jako prostego, szczerego chłopaka z Yorkshire, przepadającego za wyścigami konnymi: „On był absolutnie poświecony wygraniu tej wojny i jednym z niewielu, z którymi zawsze miałem ochotę się spotkać”.
    Jeszcze gorzej było w Le Hamel, które stało się cmentarzem dla wielu żołnierzy z 1. Pułku Hampshire, który to został tam niemalże zdziesiątkowany, gdyż wspierające go w ataku czołgi DD przybyły za późno. Z trudem brnąc przez falujące morze, idąc w szyku bojowym, dostali się pod ostrzał moździerzy dużego kalibru i w krzyżowy ogień karabinów maszynowych. W Le Hamel trafili już nie na Bataliony Wschodnie, czy wyczerpaną 716. Dywizję Piechoty, lecz na 1. Batalion 916. Pułku zaprawionej w bojach 352, Dywizji Piechoty, tej samej, na którą natknęli się Amerykanie na plaży Omaha. Obrońcy znaleźli schronienie i osłonę w ceglanych domach i pensjonatach, skąd prowadzili stały ostrzał plaży. Major Dick Gosling wspomina, że po wydostaniu się z wody zobaczył falisty piasek ,rzucił się na niego, wysłuchując hałasu podobnego do „rozzłoszczonego roju nad jego głową”- to było jego pierwsze zetknięcie się z ogniem wroga od sześciu lat służby wojskowej. Wystąpiły też problemy z łącznością, gdyż większość z radiostacji została zniszczona od wybuchów moździerzy pośród grup z dowództwa pułku, lecz i z tym uporano się za pomocą alfabetu morse’a i osobistych radiostacji poszczególnych żołnierzy. Gosling wspomina, jak sąsiadujący w pobliżu strzelec „wyciągnął głowę, by spojrzeć na chwilę powyżej wydmy i natychmiast osunął się martwy na piasek”. Opowiada też, gdy podczas lustrowania plaży zauważył Niemca, niecałe 10 jardów od niego, nie kryjąc przy tym zdumienia. Wyciągnął swój rewolwer i wystrzelił w jego kierunku, lecz jedyne co osiągnął, to przestraszył go. Niemiec niewątpliwie był zszokowany jego obecnością. Niedługo potem został ranny i udał się do zdobytego niemieckiego bunkra na plaży, by wraz z innymi czekać na ewakuację. Wspomina, jak schludne, bogate i niemalże perfekcyjne życie prowadzili niemieccy obrońcy- znalazł ciepłą jeszcze kawę na stole w bunkrze, a nawet list od francuskiej dziewczyny o imieniu Madeleine, adresowany do jednego z żołnierzy garnizonu w Le Hamel z prośbą o spotkanie tego wieczoru
6 czerwca. Żołnierzom z 1. Hampshire potrzeba będzie 8 godzin na wyparcie przeciwnika z tej miejscowości, pod koniec „dnia D” ich straty wyniosą blisko 200 żołnierzy.

    Jedno z ważniejszych zadań na 6 czerwca na plaży Gold otrzymało 47. Commando Morskie, które pomimo kłopotów z dotarciem do brzegu, wylądowało w pobliżu miejscowości St-Come-de-Frense, na zachodnim krańcu plaży Gold. Ich zadaniem było zapuścić się w głąb lądu skręcić na zachód w kierunku amerykańskiej plaży Omaha i mijając niewielki port Arromanches i miejscowość Longues-sur-Mer, zająć Port-en-Bessin, które znajdowało się w połowie drogi pomiędzy tymi dwoma plażami. Zadaniem komandosów było połączenie się w tym miejscu z Amerykanami zmierzającymi z Omaha. Jednak ani Brytyjczykom, ani Amerykanom nie udało się dotrzeć do Port-en-Bessin przed zapadnięciem zmroku, choć komandosi pod wieczór znaleźli się tylko km od portu.

    Początkowo żołnierze z 47. Commando Morskiego, zmierzającego do wybrzeży Normandii spotkali się z bardzo silnym ogniem wroga, na co jeden z nich krzyknął do reszty: „Może tu przeszkadzamy! To mi wygląda na prywatną plażę!”. Jednak wkrótce żołnierze niemieckiej 352. Dywizji wycofali się, a komandosi niemalże bezproblemowo posunęli się w głąb plaży i lądu. Komandosi ponieśli wysokie straty na wskutek przeszkód podwodnych. 11 z 16 łodzi wiozących żołnierzy zostało ciężko uszkodzonych przez miny, a wielu żołnierzy zostało zmuszonych do płynięcia wpław. Chociaż większość zdołała wydostać się na brzeg w celu przegrupowania się, 46 komandosów i cały sprzęt łączności został bezpowrotnie stracony.

    Jednym z ciekawszych epizodów rozgrywających się na tej plaży, był pojedynek brytyjskiego lekkiego krążownika HMS Ajax z baterią dział w Longues-sur-Mer. Znajdowała się ona w połowie drogi pomiędzy plażami Gold i Omaha i mieściła cztery dalekosiężne armaty 155mm, oddalone od wybrzeża mniej więcej o kilometr. Początkowo prowadziła ona ogień do pancernika Arkansas, lecz później zmieniła kierunek ostrzału i wzięła na cel HMS Bulolo, okręt dowodzenia lądowaniem na plaży Omaha. Ogień był na tyle skuteczny, że zmusił Bulolo do zmiany pozycji. Wtedy właśnie HMS Ajax wdał się w bezpośredni pojedynek z umocnioną baterią w Longues. Mimo, że okręt płynął ok. 11 km od brzegu, jego ogień był wyjątkowo celny, a świadczą o tym fakty, że w ciągu 20 minut ostrzału wyeliminował dwa stanowiska dział, a trzecie zniszczył bezpośrednim strzałem w otwór strzelecki w chwili, gdy otwarty był zamek działa, a obsługa ładowała właśnie armatę. Nikt tego nie przeżył, a eksplozja zerwała zbrojony, gruby betonowy dach.

    Poza La Riviere, które trzymało się do godz. 10.00 i Le Hamel, gdzie opór utrzymywał się do późnego popołudnia, niemiecka obrona na Gold nie była w stanie zatrzymać natarcia 50. DP. Żywopłoty także nie opóźniły tempa ich marszu. Dywizja posuwała się w głąb lądu, tocząc coraz cięższe walki z elementami niemieckiej 352. DP i odnosząc sukcesy terenowe. Udało się osiągnąć połączenie z przyczółkiem Juno w miejscowości Creully. Niemcy bardzo liczyli na skuteczność swojego kontrataku. Jedyną dostępną rezerwą gen. Kraissa (dowódcy 352. Dywizji) w owej chwili, była Kampfgruppe Meyer, stacjonująca w okolicach Bayeux. Jej główna siła- 915. Pułk- w sile dwóch batalionów wyruszył do rejonu zgrupowania w okolicach Brazenville i osiągnął go dopiero koło godz. 17.30, gdy miejscowość znajdowała się już w rękach Brytyjczyków, którzy stawili zdecydowany opór. Zamiast atakować, Kampfgruppe Meyer musiała przejść do obrony. Na plaży Gold ostatecznie nie wyprowadzono 6 czerwca żadnego kontrataku w kierunku plaży. Mimo to dzięki poczynaniom grupy bojowej pułkownika Meyera, Niemcy dowiedzieli się, jak daleko posunęła się 50. DP. Brytyjczycy zajęli dobrą pozycję, umożliwiającą im następnego dnia wymarsz w kierunku Bayeux. Droga do tego miasta katedralnego była otwarta, lecz pora była za późna, by z tego skorzystać. Żołnierze zaczęli się okopywać. Wieczorem żołnierze 151. Brygady osiągnęli też drogę N17 Bayeux-Caen, a czołgiści z 4/7 Dragoon Guards składali meldunki, będąc na szpicy natarcia. Chociaż 50. Dywizja osiągnęła nie wszystkie cele wyznaczone jej na D-Day, trwale osiadła na gruncie normandzkim, wśród pól i licznych żywopłotów, mając przeciwko sobie nieliczne niemieckie pododdziały. Jednak niedługo miało się to zmienić, gdyż Niemcy uznając znaczenie tego miejsca walk za najważniejsze, w pośpiechu kierowali tam posiłki.

    Komandor porucznik Whinney wspomina, że z nadejściem nocy na plaży „wszystko ucichło. Pozostało tylko niesamowite wrażenie. W zasięgu wzroku nie było żywego ducha”. Czego się nie udało dokonać Brytyjczykom z 50. DP? Nie udało im się przekroczyć drogi N13 ani zająć Bayeux, lecz, jak napisałem wcześniej, zajmowali dobrą pozycję, by tego dokonać w następnych dniach. Na brzeg zeszło ok. 25 tysięcy żołnierzy, z czego straty wyniosły ok. 400 ofiar. Ambrose pisze, że „był to dobry początek”.

    Bayeux- miasto katedralne, stanowiące główny cel sił prących w głąb lądu z Gold- padło dopiero 8 czerwca, dwa dni po inwazji, gdy Brytyjczycy przełamali niemiecką obronę pod Tilly. Gdy w mieście pojawiły się pierwsze czołgi 8. Brygady Pancernej i piechota z 50. Dywizji, w Bayeux była jedynie jedna niemiecka telefonistka, która tak oto meldowała przez telefon majorowi Haynowi (szefowi rozpoznania 84. Korpusu): „Jestem tutaj jedyną osobą. (…) Teraz Tommies przejeżdżają na dolo obok domu. Niech pan sam posłucha, panie majorze”- Na co dziewczyna wystawia słuchawkę za okno tak, że mjr. Hayn wyraźnie słyszał odgłos sunących po ulicach czołgów. Bayeux padło, a 50. DP wypełniła dwa dni po czasie wszystkie cele postawione jej na dzień inwazji.

Bibliografia:

„Najdłuższy Dzień” Cornellius Ryan
„Alianci lądują! Normandia 1944” Paul Carell
„D-Day” Stephen Ambrose”
„Overlord: D-Day and the battle for Normandy” Max Hastings

Dla FkCoD Site przygotował mch90

Dodaj komentarz