Recenzja Call of Duty: Modern Warfare 2


Call of Duty: Modern Warfare 2 – recenzja

      Długo oczekiwana produkcja studia Infinity Ward jest nareszcie dostępna. Mowa oczywiście o grze z serii Call of Duty: Modern Warfare 2. Tym razem autorzy z IW zrezygnowali z tradycyjnego dodania cyfry do CoD (tak jak zrobiło to studio Treyarch z częścią World at War) i postanowili stworzyć zupełnie (prawie zupełnie) odrębną serię, mającą swój początek w CoD 4: Modern Warfare.

Społeczność fanów długo oczekiwała na ten tytuł, zarówno starzy wyjadacze, którzy pamiętają pierwsze gry z serii, jak i ci którzy swoją przygodę zaczęli dopiero od "czwórki". Twórcy dosyć długo bawili się z nami w zgadywanki, podrzucając nam coraz to nowe "zajawki", które nie pozwalały jednak odgadnąć ostatecznej formuły gry. W końcu jednak nadeszła data premiery. Warto jednak było czekać!

Fabuła rozgrywki dla jednego gracza jest ścisłą kontynuacją części pierwszej (nazwijmy tak CoD 4: MW). Nie chcąc popsuć nikomu niespodzianki, mogę jedynie napisać, że niemal każdy będzie zaskoczony rozwojem wydarzeń i mistrzowskim wręcz przedłużeniem scenariusza z poprzedniej części. Powrócą dawni znajomi, pojawią się nowi, gorsi złoczyńcy i jeszcze szlachetniejsi bohaterowie których oczami będziemy poznawać realia świata MW2.

Pomysł konfliktu zbrojnego, który zafundowali nam tym razem twórcy gry, jest tak realistyczny, że ciarki przechodzą po plecach na samą myśl "co by było gdyby to się wydarzyło naprawdę?". Pozostaje nam tylko życzyć sobie, żeby scenarzyści filmów akcji produkujący coraz to nowe sequele nauczyli się czegoś od ekipy Infinity Ward.

Sama rozgrywka nie zmieniła się zbyt bardzo w porównaniu do poprzedniej części. Kierujemy losami kilku bohaterów. Zaczynamy od st. szeregowego Josepha Allena, który jest członkiem Rangersów i szpiegiem CIA. To właśnie z nim wiąże się misja za którą ostro skrytykowano IW. Kolejnymi postaciami danymi nam pod „opiekę” są sierżant Gary „Roach” Sanderson, podopieczny znanego nam Johna „Soap” MacTravisha, (którego losami przy okazji też dane nam będzie kierować), oraz James Ramirez, kolejny członek Rangersów. Jeśli więc chodzi o zróżnicowanie postaci, to nie możemy narzekać. Minusem natomiast jest to, że niektóre zadania są mocno „oskryptowane” tzn. gracz nie ma zbyt dużego wpływu na to co może zrobić. Dotyczy to na szczęście tylko nielicznych momentów a np. w przypadku ostatniej akcji w grze, efekt końcowy jaki przyjdzie nam oglądać wynagradza wszystko.

Akcja w grze jest tak gęsta, że można ciąć ją nożem. Ani przez chwilę nie znudzicie się zbyt monotonnym skradaniem, czy na odwrót – bezmyślnym eliminowaniem wrogów. Zadania są tak urozmaicone, że nie można oderwać oczu od monitora ani na chwilę, żeby czegoś nie przegapić. Pod tym względem autorzy wzięli to co najlepsze z CoD 4 i pomnożyli to razy dwa. Tak samo sytuacja ma się z lokacjami: zaczynając w gorącym (dosłownie i w przenośni) Afganistanie, po dwóch misjach lądujemy na lodowcu w kazachstańskich górach, a następnie w Brazylijskiej „Faveli”. Jeśli myślicie, że to tylko dobry początek na rozgrzanie gracza, to jesteście w błędzie – tak będzie przez całą grę i jest to niewątpliwa zaleta! Poza tym wszystkie mapy są przygotowane wręcz wyśmienicie, a co niektóre wręcz zachwycają swoim klimatem.

Mankamentem według mnie jest to, że autorzy dodali te same obiekty (typu klimatyzacja, kosze na śmieci, niektóre samochody) co w pierwszej części, mimo że gra dzieje się w zupełnie innych miejscach. Oczywiście nie przeszkadza to w ogóle w rozgrywce i nie rzuca się zbytnio w oczy, ale fani serii mogą doświadczyć małego deja-vu. 

Jeśli chodzi o bronie to muszę przyznać że jestem trochę rozczarowany. Dostępne są nowe modele oraz kilka tych, do których już przywykliśmy, ale szczerze mówiąc decyzja autorów o tym które się nadają, a które nie, trochę mnie zdziwiła. Powracają: P90, ak-47, barett M107 i mini UZI, ale dlaczego wśród nich nie znalazły się tak lubiane przez graczy MP5, G36C, czy M40A1? Jest to niewątpliwie błąd, ale wynagradza to możliwość wyboru takich broni jak: UMP, KRISS (w grze vector, to coś podobne do gwoździarki), SCAR (na dobrą sprawę strzela się z niego jak z M4), oraz swoista „perełka”, karabin Masada, który ciągle pozostaje tylko prototypem, ale gra dzieje się w niedalekiej przyszłości, więc kto wie, czy autorzy nie okażą się wróżkami przewidując jego wprowadzenie do użytku.

Tradycyjnie nie mogło zabraknąć trybu multiplayer. Z pewnością przyciągnie on tysiące graczy, mimo ostrej krytyki technologii Steam zastosowanej w grze i tego, że brak w niej możliwości utworzenia serwerów dedykowanych. Co prawda w kilka dni po premierze pojawiły się pliki wsadowe modyfikujące tą niedogodność, to mimo miejmy nadzieję, że w przyszłości twórcy wypuszczą oryginalny patch pozwalający grać na serwerach dedykowanych, ponieważ ich brak nie wróży nic dobrego dla klanów i całej społeczności graczy. 

Podsumowysując: Modern Warfare 2 to bardzo udany tytuł i godna kontynuacja świetnego CoD 4. Wprawdzie wymaga nieco cierpliwości do systemu Steam, ale zapewniam: warto! Z całą pewnością jest to moim zdaniem najlepszy sequel jaki kiedykolwiek widzieliście, graliście. Nie przypadkowo napisałem "widzieliście", bowiem gra wciąga jak porządny film akcji, a większość z nich przebija rozmachem efektów specjalnych i fabułą.

Dla FkCoD.pl przygotował:
Kuba Wieczorek