Zapowiedź Call of Duty 3


    W 2003 roku światło dzienne ujrzała gra Call of Duty – dzieło programistów z Infinity Ward, którzy wcześniej przyczynili się do sukcesu Medal of Honor: Allied Assault. Gra niemal z miejsca zyskała miano kultowej. Świetna grafika, fantastyczna oprawa dźwiękowa to jedno, ale najbardziej przyczyniło się do tego nowatorskie podejście do rozgrywki, w myśl którego gra ukazywała wojnę toczoną w grupie ludzi, mniejszej lub większej, w myśl zasady: "Wojny nie wygrywa się samemu". Graczy olśnił niesamowity klimat, który dało się odczuć przemierzając takie lokacje, jak Ste-Mere-Eglise, ruiny Stalingradu czy Berlin. Mieliśmy nowego króla na tronie II-wojennych FPS-ów.

    Równo rok później na sklepowe półki trafiło oficjalne rozszerzenie Call of Duty – United Offensive. Dodatek, prócz dodatkowych misji single player (m.in. takie lokacje, jak Bastogne, Sycylia, pokład bombowca B-17 i Łuk Kurski) wprowadził zupełnie odmienny, bardzo udany tryb multiplayer.

    Po premierze United Offensive Infinity Ward nie spoczęło na laurach i już w listopadzie 2005 roku na naszych komputerach zagościł pełnoprawny sequel- Call of Duty 2. Gra wywołała mnóstwo kontrowersji w związku z wprowadzeniem czysto konsolowych rozwiązań, jakim była niewątpliwie autoregeneracja zdrowia, która na dobre zastąpiła wysłużone apteczki. Pomysł wywołał olbrzymie kontrowersje i dyskusje nad jego sensem toczą się po dziś dzień. Nie można natomiast zaprzeczyć grze wspaniałej, godnej XXI wieku oprawy i bardzo klimatycznej, choć nieco krótkiej kampanii single player- tym razem twórcy przenieśli nas do gorącej Afryki Północnej (biorąc m.in. udział w przełamywaniu linii El-Alamein), Normandii (tym razem w skórze Brytyjczyka toczyliśmy boje w okolicach Caen, z drugiej strony jako kapral z 2. Batalionu Rangers atakowaliśmy owiany złą sławą klif Pointe du Hoc), Lasu Hurtgen i wysłużonego w grach Stalingradu. Mimo wszystko kampanię można było ukończyć w 15 godzin, co niewątpliwie pozostawiało graczom odczucie niedosytu. Tym bardziej można było mówić o "zaostrzeniu apetytu" na kolejną odsłonę CoD, bądź chociażby dodatek z misjami.

    Co poniektórzy zauważyli też, że następuje powolna "konsolizacja" serii, przewidując, że kolejna gra z serii Call of Duty może ukazać się wyłącznie na konsole. I nie mylili się. Gdy na początku maja tego roku ukazał się pierwszy trailer z Call of Duty 3, świat szybko obiegła wieść jakoby kolejna odsłona serii miała ukazać się wyłącznie na konsole nowego generacji- PS3, Nitendo Wii i Xbox 360. Co gorsza, informacje te potwierdził dystrybutor, firma Activision. Czyżby zrezygnowano z rynku komputerowego? Niestety, wszystko na to wskazuje, lecz miejmy cichą nadzieję, że informacje te zostaną w końcu zdementowane. Teraz postaram się nieco szerzej opisać, jak ma wyglądać Call of Duty 3.

    W nowej części Call of Duty przyjedzie nam się zmierzyć na bezkresnych, pociętych żywopłotami polach Normandii i tylko Normandii, w ramach kampanii "Breakout". Gra skupi się na trzech miesiącach ciężkich walk, zaczynając się już 7 czerwca 1944 roku, a kończąc kapitulacja garnizonu niemieckiego w Paryżu. Twórcy przekonują, że choć gra skupi się na mniejszym obszarze niż to miało miejsce w poprzednich częściach, będzie grą bogatszą. Trzeba tu też zaznaczyć, że twórcy zapowiadają, jakoby przyszłe pole bitwy było jedną wielką mapą, jednym wielkim teatrem działań, który będziemy przemierzać bez doczytywania terenu. Jak w takim razie będzie wyglądać struktura misji? Jeden z programistów, Marcus, tłumaczy to tak: "Przechodzisz poziom, wykonujesz postawione zadania, a pod koniec swej misji dostajesz outro, które wyjaśnia co się stało podczas bitwy. Wtedy kierujesz się do ogólnej historii, a następnie wyższego poziomu historii, który tłumaczy jak Twoje poczynania wpłynęły na resztę bitwy… i wtedy zostaniesz bez szwu przeniesiony do następnej misji". Tych 3-miesięcznych walk doświadczysz z perspektywy czterech stron konfliktu- o jednej więcej niż to miało miejsce dotychczas. Przyjdzie nam się zatem wcielić w amerykańskiego piechura, kanadyjskiego żołnierza, brytyjskiego komandosa SAS, a także_ polskiego czołgisty z 1. Dywizji Pancernej generała Maczka! Gdzie będziemy toczyć przyszłe boje? Jako amerykański piechur będziesz brał udział w zaciętych walkach o miasteczko St. Lo, w skórze Kanadyjczyka przyjdzie Ci zmierzyć się z wrogiem w zaciętej bitwie o lotnisko Carpiquet, z kolei będąc czołgistą z dywizji generała Maczka będziemy toczyć walki o strategiczne miasteczko Chambois i zamkniemy kocioł pod Falaise. Zapomniałem wspomnieć o Brytyjczykach. Jako komandos SAS dokonasz karkołomnego skoku na spadochronie i w trakcie tej kampanii będziesz współpracował i walczył ramię w ramię z francuskim ruchem oporu. Zwieńczeniem tego będzie wyzwolenie Paryża (w rzeczywistości także zajęty przez francuskichpatyzantów). Tak mniej więcej prezentuje się kampania dla pojedynczego gracza.

    Nowa odsłona Call of Duty przyniesie też mnóstwo nowości i nowych możliwości. Warto zaznaczyć, że zwiększona zostanie interakcja z otoczeniem. Będzie zwiększona do tego stopnia, że prowizoryczne osłony w postaci drewnianych płotków, beczek i tym podobnych będą ulegać stopniowemu uszkodzeniu. Działać to będzie w dwie strony. Koniec w takim razie z kuloodpornymi wazonami, których doświadczyliśmy przy okazji Call of Duty 2! Ponadto trzeba wspomnieć, że granaty i pociski mają pozostawiać w ziemi leje i wyrwy, a także stanie się możliwe tropienie wroga po wgnieceniach na trawie i zostawionych śladach. Zresztą trzeba dodać, że działa to w dwie strony. Warto zwrócić na to uwagę, bo pojazdy również zostawiają ślady, a te cięższe, jak np. czołgi, monstrualne wgłębienia. Innym przykładem interakcji jest to, że różne rodzaje amunicji będą inaczej wpływać na różne rodzaje powierzchni, w którą uderzą. Dużą rolę odgrywać będą warunki pogodowe, tak więc przy dużym wietrze dym z naszych granatów dymnych może się niespodziewanie przenieść w złe miejsce, bądź kompletnie rozwiać. Warto jeszcze wspomnieć o innowacjach graficznych, jakie ujrzymy w Call of Duty 3. Postacie mają poruszać się wedle realistycznych animacji, całe środowisko gry zostanie opatrzone teksturami lepszej jakości, pojawi się zaawansowany system cieniowania, a efekty cząsteczkowe mają stać na poziomie, jakiego jeszcze nie widzieliśmy.

    Warto wspomnieć o innych nowościach, czyli module walki wręcz, oraz powrót pojazdów. W parku maszynowym znajdziemy zarówno czołgi, jak i dżipy, motocykle i łodzie. Dojdą też umiejętności saperskie- konstruowanie ładunków wybuchowych i rozbrajanie ich, co znajdzie zastosowanie, gdy jako komandos SAS będziemy wykonywać działania dywersyjnie wespół z francuskim ruchem oporu. Wróćmy może jeszcze do gameplaya.

    Twórcy podkreślają, że w Normandii fizycznie pola bitew były tak małe, że niejednokrotnie działania różnych jednostek splatały się i wywierały na siebie wzajemny wpływ. Coś takiego znajdzie się w nowym Call of Duty. Przykładem może być misja, w której jako Polak walczysz w Chambois z niemieckimi elitami pancernymi i np. możesz oczyścić drogę amerykańskiej piechocie. Treyarch (studio tworzące Call of Duty 3) zapowiada też wprowadzenie do gry elementów taktyki. Na polu bitwy nierzadko będzie dochodzić do impasu i sytuacji patowych i to właśnie wtedy mają pomóc nowe możliwości taktyczne- od frontalnych ataków, po oflankowywanie pozycji wroga. W połączeniu z jednym wielkim obszarem działania, daje to nam pewność, że twórcy rezygnują na dobre z liniowością, co było jak do tej pory jedną z większych wad serii. Twórcy twierdzą, że ich produkt cechować będzie niesamowity dynamizm i duża różnorodność sytuacji i zadań. Tak więc pojawią się wieże kościołów, barykady, ładunki wybuchowe, pojedynki wręcz, kierowanie ogniem artylerii.

    Pola bitew wyglądają niewiarygodnie prawdziwie! Przemieszczając się wzdłuż muru na cmentarzu w St. Lo słyszysz kłótnie dwóch żołnierzy. Alianckie i niemieckie jednostki przemieszczają się wśród ruin francuskiego miasta. Pole bitwy aż kipi od żołnierzy obu stron. Każdy ma swoje zadanie do wykonania, każdy chce przeżyć. Ktoś biegnie, ktoś kogoś nawołuje, w oddali latają samoloty lub wspierają Was czołgi. Ziemia dosłownie trzęsie się od wybuchów pocisków, które wzniecają 10-metrowe fontanny ziemi. Wszystko to robi niewiarygodne wrażenie i śmiem twierdzić, że jest to najlepiej i najbardziej realistycznie ukazane pole bitwy w historii gier FPS.

    Należy także wspomnieć coś o kwestii skryptów. Cóż, w tej materii twórcy otwarcie zapowiadają ich obecność, jednak nie należy tego traktować na minus. Skrypty w Call of Duty 3 mają być idealnym uzupełnieniem "żywego" pola bitwy, mają przede wszystkim na celu dodanie dramatyzmu sytuacji i pokreślenie klimatu. Przykładem może być scena z walk o cmentarz w St. Lo. Amerykańskie samoloty ostrzeliwują pole walki, lecz pilot jednej z maszyn traci orientacje i wraz z maszyną "wbija się" w dzwonnicę kościoła w St. Lo. Przechodząc przez stosy ruin St. Lo zobaczysz, jak amerykańscy żołnierze wrzucają granaty do budynków, by oczyścić je z Niemców. Rozlega się wybuch, a osoby w środku wyskakują z okien, paląc się. Dym unosi się z ich ciał i otacza budynek. To wszystko jest oskryptowane, ale stara się stworzyć iluzję uczestniczenia w prawdziwym konflikcie.

    Wszystko to składa się na kampanię single player, spójrzmy jednak jak ma wyglądać tryb wieloosobowy. Twórcy zapowiadają, że będzie on umożliwiał grę 24 osobom jednocześnie, jednak cała siła tego trybu ma tkwić w innowacjach. Pojawią się w końcu klasy żołnierzy- snajper, medyk, bądź zwykły piechur- to tylko przykłady. W rozgrywce sieciowej zmierzymy się w nowym trybie, zwanym "Wojną", w którym wojska Osi zmierzą się z Aliantami w walce o "strategiczne punkty". Tryb wydaje się być bardzo zbliżony do tego znanego z serii Battlefield. W multiplayerze mają być też dostępne pojazdy. Ponownie powróci system rankingów i doświadczenia, które przekładać się będzie na nowe umiejętności naszej postaci. Zważywszy na to, że CoD 3 powstaje na konsole, będzie istniej także opcja gry w trybie split-screen, czyli podzielonym ekranie.

    Cóż, ciężko zrozumieć decyzję Activision o stworzeniu kolejnej odsłony serii tylko na konsole nowej generacji. Wypada mieć cichą nadzieję, że twórcy pójdą po rozum do głowy i niebawem po premierze doczekamy się konwersji na komputery osobiste. Sama gra prezentuje się niezwykle obiecująco, a znając polskie warunki, mało który gracz będzie mógł sobie pozwolić na wydatek rzędu 1800-2500 zł na konsole nowej generacji. Bym zapomniał, przewidywana premiera ustalona jest na listopad-grudzień 2006 roku! A więc żołnierze, odmaszerować!

Dla FkCoD.pl przygotował mch90